AKTUALNOŚCI
"Naprzód wyróżniam to, co wizualne to,  
co daje się aktualnie zobaczyć oraz to,
co widzialne to, co można zobaczyć.
Aby jakaś dana wizualna była widzialna,
nie jest konieczne, że jest widziana faktycznie:
można, będzie można, można by ją zobaczyć.
Nie ma widzenia bez tej modalizacji.
Tryb przypuszczający pociągałby faktyczne niewidzenie.
W ten sposób to, co wizualne, zawierałoby jeśli nie to,
co niewidzialne, to przynajmniej dane, które nie są aktualnie widziane
to, co niewidziane, czyli dane, które nie są dane."

Jean-Francois Lyotard
"Co malować? Aami, Arakawa, Buren" W-wa 2015

"Malarstwo to świecka metafizyka.   
Dla ludzi wierzących, artystów wierzących,
będzie to określony typ matafizyki,
dla niewierzących inny.
Ale obie odnoszą się do wartości,
które przekraczają trywialność i materialność."
Stanisław Fijałkowski /Zbigniew Taranienko
"Alchemia obrazu, Rozmowy ze Stanisławem Fijałkowskim" Warszawa 2012

_________________________________________________

 

"AMAZI PEREBI" WYSTAWA MALARSTWA    
Anna Mielniczyk i Anna Maria Kramm     

Fenomen, który nazywamy kolorem

AK – wydaje się że kolor to coś łatwego do zrozumienia, ale z definicji
kolor jest funkcją światła, a to czyni go enigmatycznym i nieuchwytnym.

AM – Aniu, ale kiedy pytam cię o kolor to o którym myślisz?

AK – Różowy, on pierwszy traci chłód bieli.

AM – Dla mnie różowy nie jest bezpieczny, szczególnie kiedy opuszcza go biel.

AK – A ja nie mam tego lęku, jestem zafascynowana tym kiedy temperatura
koloru, otwiera go na nieokreśloność, kiedy pojawia się blask na malarskiej
powierzchni, odsłania głębia pigmentów,
i wzajemna zdolność przyjęcia barwy…

AM – Aniu, a który kolor jest w pełni bezpieczny, atrakcyjny?

AK – czerwony? Ale pomiędzy – do przyjęcia a atrakcyjny – widzę kolor zielony.

AM – Dla mnie czerwień to kolor eksplozja. Jego wewnętrzna dynamika,
zwraca na siebie uwagę, krzycząco przyciąga.
Czerwień pulsuje. To kolor,
który lubi rządzić, lubi też silne uczucia. Pragnę
go tak często, jak często
chcę niespodzianki.

AK – To niezwykle, bo „mój” czerwony ostatecznie traci impet, łagodnieje
pod pędzlem, trwa od fioletów po biel. Utrzymuje
w sobie nasycenie,
a jednocześnie leniwie opuszcza gamę.

AM – Bardzo lubię kiedy kolor, który tworzę, jako najważniejszy z gamy,
wymyka się oczywistej definicji. Ale czym jest to „coś” co
inspiruje kolory?

AK – Za każdym razem, kiedy staję przed paletą zadaję sobie proste
pytanie – jaki? wiem że jest „we mnie gama”, wachlarz
kolorów „zastany”,
proces malowania zakłada poszukiwanie
właściwego” koloru. Namalowane
kolory, są częścią rzeczywistość,
w której ożyły.

AM – Moje kolory, te które widzę, są w mojej wyobraźni. Są nieuchwytne,
oddychają, wypełniają przestrzeń. Różnią się od tych, które znajduję,
są tylko ich przybliżeniem.

AK – Nie jest łatwo rozumieć, że kolor, który pociąga, to jeszcze nie ten właściwy
kolor a szczególnie jeśli jest ładny, przyjemny, miły…
wszystkie te przymiotniki
to za dużo dla koloru. Zaczarowanie
kolorem budzi we mnie melancholię, wraz ze znalezionym kolorem odbieram światu jego nieodkryty kawałek.

AM – Ja często pozwalam sobie na zachwyt światem a kolor w nim to wartość
dodana Wiem, że biorę z tego co widzę i integruję
z moim własnym, wewnętrznym
zbiorem. W ten sposób
moje zasoby są najbardziej moje własne.
Potrzebuję podążać
w stronę mojej najbardziej osobistej i najbardziej rzeczywistej
dla mnie gamy. Teraz jestem pochłonięta przez kolor, jestem
wyznawcą koloru.

_________________________________________________   

 





 

KONSTELACJE Anny. Sens odnaleziony w doświadczaniu.

Założyć można byłoby, że w nowym cyklu obrazów Anny Mielniczyk „Konstelacjach”,  
a znając wcześniejsze „gęste” prace artystki powierzchni płótna wciąż bliżej jest do barokowego nadmiaru, aniżeli efemerycznej nieobecności. Ale proces odejmowania nastąpił. Lekkość prac jest wynikiem nieskończoności twórczego aktywnego odejmowania z nadmiaru możliwości i dekoracyjności na rzecz płaszczyzny malarskiej wyrażanej językiem umiaru. W nowych obrazach Anna uwodzi.  
Co oglądam gdy patrzę ? co widzę gdy dotykam. 

Oglądając Konstelacje Anny, refleksję, dobrze byłoby rozpocząć od filozoficznego namysłu nad sensem sztuki, nad zasadnością jego wytworu – dzieła.

Dzieło sztuki w świetle rozważań Gadamer'a nie jest przedmiotem wobec podmiotu, ale doświadczeniem zmieniającym doświadczającego.

Poprzez doświadczenie to udaje się przekroczyć materialną, a w pewien sposób cielesną, stronę życia i oczekiwać na pojawienie się nowej jakości jaką jest osiąganie poczucia szczęścia. Indywidualność i niepowtarzalność tego dążenia polega na sposobie jego realizowania, Anna namalowała Konstelacje. Swobodne przemieszczanie się między światem realnym a wyobraźnią jest w twórczym doświadczeniu Anny podróżowaniem w czas, który ma inny wymiar. 

Malarstwo nie musi utrwalać złudzeń jest tu  i oto. 
Pierwotna sfera artystycznych faktów: wizja, pamięć, przeczucie, pewność, kształtowana jest pod wpływem wyobraźni, która to nie posiada ani oczywistości bezpośredniego wrażenia, ani logicznej spoistości myślenia abstrakcyjnego, jej domeną jest to co się wydaje. 

Spróbujmy chwilę przyglądać się doświadczeniu. Najistotniejsze jest jak osadzić dekor w abstrakcyjnej przestrzeni koloru, aby  wzbogacić plamę rysunkiem, aby nadać jej formę. Nadać ale tylko po to, aby za chwilę wszystko to odjąć z materialnego i wyobrażonego malarskiego świata. Linie poukładać w amorficzne wzory splecione ze sobą uwodzicielskie, tajemnicze, ale bez nich przestrzeń malarska obrazów pozostała by anonimowa, tyle tu dotknięć i zaklęć. Płaszczyzna obrazu dostarcza malarce pretekstu, aby poznawać wytrzymałość gęstej materii farby poddanej procesie gładzenia dotykiem, do chwili aż odsłoni wszystkie swoje laserunki. Gesty malarskie na granicy nieobecności narzędzia, ledwie dostrzegalne, artystka swoją niepewność zamienia w atut. W obrazach kolory mocno współpracują są wśród nich: uchwycony daleki i nierzeczywisty błękit, bliskość perłowych bieli, zapach prażonego oranżu, kolor świeżej zieleni,  amarant lekko i gładko. Iluzja i poetyka. Płaszczyzna obrazu, jest malarskim habitatem Anny. Artystka jest pomiędzy, ale stoi też obok swoich dzieł. Obserwujemy proces w którym prosta inspiracja, zmienia świat w obrazy a doświadczającego prowadzi przez labirynty artystycznej intymności. Doświadczający na równi z artystą widzą w Konstelacjach, cyklu, w którym obraz jest „każdy swój”, zasadność metafory. Zebrane razem tworzą nową wyobrażoną jakość.

dr hab. Anna Maria Kramm







"... moja wyobraźnia jest jak była. Źle sobie radzi z wielkimi liczbami.
Ciągle ją jeszcze wzrusza poszczególność."

                                                             W. Szymborska

 

" W obrazie nie można powiedzieć za dużo, bo się go zabije;
trzeba zostawić coś widzowi."

                  A. Nacht-Samborski